wtorek, 17 listopada 2009

Nowy a zeszły sezon; czyli czego możemy się spodziewać.

Od pewnego czasu dręczy mnie jedno pytanie, w jakim miejscu znajduje się teraz Barça? Sezon 2008/2009 był przełomowy i historyczny. Gracze Blaugrany obdarzali swoich kibiców raz po raz wspaniałymi meczami, pięknymi bramkami i miażdżyli kolejnych przeciwników.
Zdarzały się oczywiście mecze ciężkie, kiedy to przeciwnicy nie chcąc zostać upokorzeni parkowali "autobus" przed bramką Katalończyków. Dominacja Barçy nie podlegała jednak żadnej dyskusji. Atak za atakiem, bramka za bramką i tak można by jeszcze długo wymieniać. Cały świat patrzył, wzdychał ze zdumienia. Kto poszedł na wymianę "ciosów" z Barçą lądował na dnie i stawał się pośmiewiskiem dla reszty świata, ale czy można było się śmiać skoro 99% drużyn z którymi grała Barcelona po prostu nie istniała? Nasuwa się pytanie; czy można utrzymać ten sam poziom również w tym sezonie? Moim skromnym zdaniem nie... Przykro to stwierdzić ale drużyny na całym świecie "nauczyły" się bronić przed stylem gry Barçy. Ciężko jest teraz o jakikolwiek element zaskoczenia i w niektórych przypadkach nawet wirtuozeria graczy Blaugrany nie wystarcza. Ciężko gra się z przeciwnikami z niższej półki, którzy broniąc się przez 90 minut czekają tylko na kontrę, którą mogą "ukąsić" Katalończyków. Mają dwie lub trzy sytuacje, jeśli coś wpadnie to ciężko później myśleć o odrabianiu strat. Nawet trenerzy drużyn przeciwnych sprawiają wrażenie jakby chcieli zaraz wbiec na boisko i pomóc swoim w obronie bramki. Wyniki z poprzedniego sezonu nie schodziły zazwyczaj poniżej 3 bramek. Czasem prowadząc do przerwy 5:0 Barça w drugiej połowie nie wykorzystywała nadarzających się okazji i strzelała przez 45 min. powiedzmy jedną bramkę lecz wynik mógł być już dwucyfrowy. Kto by się tym przejmował? Mało? Barça wygrała 3:0 na Sanchez Pizjuan z Sevillą, 4:0 z Valencią na Camp Nou, 6:1 z Atletico i wreszcie 6:2 z Realem Madryt na Santiago Bernabeu. To było coś, musiało robić wrażenie. Teraz gdy mamy za sobą już sporą część obecnego sezonu "tamten" się nie liczy... Oczywiście, mam go w pamięci jednak tamten sezon już nie wróci, chyba, że przywołamy go we wspomnieniach. Teraz jednak nie jest źle, powiedział bym wręcz, że jest bardzo dobrze. Chociaż obecnie Barça zajmuje trzecie miejsce w swojej grupie w Lidze Mistrzów (gdzie potrafiła wygrać tylko z Dynamem Kijów, zremisowała z Interem a z Rubinem Kazań przegrała na Camp Nou 1:2 i zaledwie zremisowała bezbramkowo na wyjeździe), jednak już w La Liga jest liderem o punkt wyprzedając Real Madryt. Do zespołu dołączyli nowi zawodnicy, jest "świeża krew", do pierwszego składu wprowadzani są kolejni wychowankowie. Jest "złoty" Pep Guardiola, który potrafi czynić cuda... Jako rozpieszczony kibic chciałbym powtórzenia sukcesów z poprzedniego sezonu jednak zachowuję pewien dystans i wiem, że to będzie bardzo trudne, a może wręcz niemożliwe. Staram się trzeźwo myśleć. Będę zadowolony jeśli Barça obroni jeden tytuł. To w zupełności wystarczy. Każdy następny traktował będę jako bardzo miły dodatek. Na tym zakończę moje rozważania a na zadane pytanie z początku tekstu mogę odpowiedzieć, że Barca jest na właściwej drodze, jest w miejscu, w którym to od niej zależy co będzie dalej i co osiągnie bo przecież zawodnicy i trener nie mogli zatracić z dnia na dzień tego błysku, który towarzyszył im przez cały poprzedni sezon.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz